Przygaszona niskim sklepieniem poświata tuż za otwartymi drzwiami do zamkowej  jadalni, w sposób odruchowy,  przenosi uwagę w kierunku poszukiwania źródła, pomykającego między filarami, światła. Łatwo zauważyć, że jest nim położona naprzeciw, w głębokim planie,  przeszklona konstrukcja ściany z wejściem do oranżerii. Jak w chińskim teatrze, dostrzegamy w niej fantazyjne kontury cieni, rzucanych przez  precyzyjnie wykutą w metalu, koronkową, przebogato zdobioną roślinną ornamentykę, wrastającą w otwartą  przestrzeń okien i drzwi. 

Jadalnia_i_oraneria.JPG

A jest to zaledwie zapowiedź tego, co mieściło się kiedyś poza tą intrygującą, chociaż bardzo prostą i transparentną przysłoną. Znajdujemy się w  przepysznym, gustownym i zaskakującym świecie baroku, w jego najbardziej wysublimowanej formie, poprzez którą architekt skutecznie udowadnia, że widoczny wkoło efekt  pracy jego wyobraźni nie jest oderwaną od rzeczywistości fantazją, lecz ma swoje żywe odbicie w podobnych instalacjach natury -  tych najbardziej egzotycznych, tuż za progiem oranżerii  oraz tych, nieco dalszych, w otoczeniu ogrodowo -  parkowym ... Szerokie schody, zejście i stajemy pomiędzy przysadzistymi filarami jak pośród starych potężnych, nisko spiętych koronami, dębowych pni. Sceneria jadalni wywołuje odruch podziwu bogactwa darów natury, który powinien także znaleźć swoje odbicie w serwowanym "menu" (!?).  I w tym momencie, niestety, wypada zakończyć wolną grę własnej wyobraźni, chociaż bez jej uruchomienia nie da się zrozumieć, przeżyć i w pełni zasmakować baroku, ponieważ tylko jej żywa i spontaniczna gra mogła być inspiracją do  powstania najwybitniejszych dzieł tego kierunku oraz tworzyła  podstawy ( warunek konieczny)  jego rozwoju. Styl, który tu powszechnie obowiązuje ma swoje głębokie korzenie w niezwykle szeroko pojmowanej idei baroku, gdzie nawet surowe, strzeliste elementu gotyku, przepuszczane są przez filtr barokowej wyobrażni, tworząc formy pełne fantazyjnego poczucia piękna.Architekturę pałacową próbuje się często zamknąć w pojęciu eklektyzmu - to wielkie nieporozumienie i fundamentalna sprzeczność pojęciowa, gdyż mamy tu do czynienia z wyjątkowo oryginalną, niezwykle spójną,  nową syntezą,  łączącą rozwiązania różnych epok i kierunków artystycznych a nie naiwny "architektoniczny kolaż" rodem z Disneyland'u. Barok powstawał na bazie włoskiego renesansu właściwie ... nieświadomy swojego istnienia, gdyż pierwotnie zjawiska barokowe określano "popsutym renesansem" a określenie "BAROK" wprowadzono w czasie , gdy jego epoka właściwie już przemijała.Można więc bez skrępowania stwierdzić, że inspiracje  twórcze zespołu pałacowo - parkowego w Mosznej są głęboko osadzone w ... renesansie !

Jeszcze nie tak dawno ( przed remontem) oranżeria stanowiła bardzo czytelne dopełnienie barokowego wystroju jadalni, chociaż jej przestrzeń ( ustępując pola ) oddano w niepodzielne  władanie  naturze              ( z braku stałej fachowej kadry, która umiejętnie zapanowałaby nad tym egzotycznym żywiołem). Całość komponowała się jednak wspaniale. Może tylko z wyjątkiem wypchanego, wyleniałego muflona, na którym oranżeria musiała zrobić tak piorunujące wrażenie, że wrósł kopytami w ziemię,  nie ruszając się z miejsca przez wiele lat ( i nic w tym dziwnego, bo zanim tu trafił, w pobliskich Sudetach, raczej nie przebywał pośród fikusów,  palm daktylowych i ... kuracjuszy ). Muflon był wyjątkowo chętnie odwiedzany ( szczególnie przez zamkowe kuracjuszki ), gdyż jego głaskanie skutecznie koiło nerwy a nawet (ponoć) przynosiło szczęście (!?) ... Dlatego też, chyba nadwyrężony nadmiarem   pieszczot, z czasem ... wyliniał. Natomiast niekontrolowany wzrost roślin ( przerost egzotyki ) w oranżerii doprowadził z czasem do tego, że rośliny zaczęły ją po prostu rozsadzać. Remont obiektu stał się więc nakazem chwili i został wykonany niewątpliwie w odpowiednim czasie ... , jednak czy w odpowiedniej porze roku,  to już zupełnie inny temat ...

 Trudno pojąć, dlaczego członek Zarządu Województwa Opolskiego (Andrzej Kasiura), otwierając uroczyście, odrestaurowaną oranżerię, nazwał ją " ogrodem botanicznym" oraz dopatrzył się w niej "perły w perle" ( czy może to mieć jakiś związek z pewnym epizodem w znanej polskiej komedii, gdzie z wyjątkowym poświęceniem i nadzwyczaj  dociekliwie  badano ... "zawartość cukru w cukrze" ...). Co do ogrodu botanicznego,  to bywa on z reguły  projektowany pod kątem potrzeb naukowych, dając możliwość  badania przeróżnych formacji roślinnych, którym stwarza się odpowiednio zróżnicowane, specyficzne warunki rozwoju  - a  tego zróżnicowania tu zwyczajnie brakuje ( fikusy przypominają pacjentów - beznadziejne przypadki  na oddziale chirurgii urazowej, kaktusy, papirusy, bambusy, obskubaną palmę, czy skrzydłokwiaty posadzono, chyba za karę, obok siebie,  zupełnie bez sensu...i nikt ( gdzie dociekliwość prasy?) tego paradoksu nie zauważył?

 

   Co do "perły w perle", to może chodziło o stworzony przeuroczy, centralnie położony basenik ( fontannę ) o wyglądzie ekskluzywnego " jacuzzi " ... . Jeśli kuracjusze przeczytają ten tekst, może być wesoło, bo dodam przewrotnie, że kąpiel w takim basenie może przynosić szczęście nie mniejsze niż kiedyś dawało głaskanie wyleniałego muflona ... . Nie wykorzystano zupełnie, podczas uroczystości otwarcia, możliwości dodatkowych  aranżacji - np.  kilka "leśnych nimf" w baseniku mogłoby bardzo uatrakcyjnić moment otwarcia ...

 

 ( to a propos  fotoreportażu z imprezy, który jest wyjątkowo smętny - dowody były dostępne na stronie internetowej CTN Moszna - Zamek ... ).

 

 

 Byłyby też z pewnością bardziej wyraziste w przesłaniu, niż szokująca rzeżba ( grecka ? ) - centralnie umieszczona, siedząca  męską postać, pozbawiona głowy i rąk. Czyżby miała symbolizować naszą władzę i jej rzeczywiste zaangażowanie w rozwiązywanie lokalnych problemów ... ?  Symbolika porażająca, bo niezwykle wyrazista - dzięki niej łatwiej można wytłumaczyć przyczyny wielu decyzji, podejmowanych  "bez głowy"  oraz konieczność urzędniczej wielkiej improwizacji w  pracy, bo ...                            ...   jak można cokolwiek sensownego zrobić ...  bez głowy   i  w dodatku, bez  możliwości użycia rąk ?





Podsumowując : efekty remontu przeszły najśmielsze oczekiwania. Użyte drogie materiały i przyjęta forma wykończenia wnętrza, znacznie przekroczyły (przerosły) wymogi estetyczne baroku (treść), co doprowadziło wręcz do uzasadnionego wrażenia przesytu, który ( do czasu oswojenia się ze zmianami oraz wprowadzenia nowej aranżacji strefy zieleni ) będzie zaburzał całą dotychczasową równowagę,  pomiędzy wnętrzem  jadalni i oranżerią. Ujmując rzecz całościowo :  oranżeria, ze swej natury, powinna pełnić wyłącznie funkcje estetyczno - dekoracyjne, dopełniając jedynie swą treścią przesłanie zawarte w całej barokowej kompozycji. I  nie można jej zmuszać do  pełnienia funkcji ogrodu botanicznego, "wbrew powołaniu".  Dobry architekt wnętrz w połączeniu z historykiem sztuki i doświadczonym ogrodnikiem, powinni sobie swobodnie poradzić z opracowaniem doboru roślin oraz stosownej formy ich ekspozycji. Stan obecny powinien szybko ulec zmianie, gdyż jest poważnym dysonansem w obrębie całego, finezyjnie zaprojektowanego układu architektonicznego.Oranżeria to zaledwie jeden z wielu peryferyjnych elementów bogatej barokowej kompozycji, lecz niezwykle istotny, bo wprowadza nas w niecodzienny świat autentycznej egzotyki nie tylko poprzez uruchomienie naszej wyobraźni, lecz ukazujący  ją wprost, w zasięgu ręki ... 

Impresja : widać już na pierwszy rzut oka, że  "dziadek zamek" musi być zadowolony, bo otrzymał od marszałka w gwiazdkowym prezencie zupełnie nowiutką, wypolerowaną  "sztuczną szczękę". Dzięki temu, może już teraz bez skrępowania uśmiechać się "całą gębą"  (nawet jeśli ma problemy ze zgryzem, to nie przeszkadza mu, by zrobił kasę, np. na reklamie pasty do zębów). A tak najpoważniej, to już bardzo niewiele  brakowało, by smutną  "buziuchnę" miał "dziaduś" przysłoniętą  tymczasowym ogrodzeniem budowlanym, wg. systemu tanich, skromnych prowizorek, stosowanego skutecznie od kilku lat przez sąsiada - stadninę koni.

Mimo wszystko,  renesans oranżerii  ( pomarańczarni! ) jest bardzo konkretnym, cennym, chociaż skromnym w skali potrzeb - dowodem na to, że w Mosznej ...  "idzie ku lepszemu !"

Dopisek : 29.04.2009r.

Fikusy pięknie ożyły a imponujące kaktusy ( w tym samym klimacie ) musiały,  niestety,  "wypaść z gry" ... , chociaż jakiś wychudzony "weteran" próbuje ratować się ucieczką ku gorze ...

Dopisek : 08.05.2009r.

"Chapeau  bas !" Rozpoczyna się remont zamkowego dachu  (ciekawe czy , przy okazji, zostanie usunięta brzózka rozsadzająca narożny, wewnętrzny gzyms, w ryzalicie wschodnim).

 Dopisek : 17.01.2010r.

Załączone zostało  aktualne zdjęcie zamku, po zakończonym  remoncie dachu oraz części elewacji. Wyczyszczono również kamienne  bloki w elewacji wschodniej wieży, niestety, chyba wykonawców przeraziły wkomponowane w mury  łby dzikich zwierząt, bo prace poniżej tego poziomu przerwano, pomimo stojącego już rusztowania. Wykonano niezwykle ważną część prac zabezpieczających obiekt przed postępującym niszczeniem.

a