EWA  ( Ancilla Domini )  POZA RAJEM  ?

Mogła sobie spokojnie i radośnie żyć w kręgach bogatej, pruskiej arystokracji, korzystając z wszelkich dobrodziejstw, wypływających z zajmowanej pozycji społecznej i posiadanego szlachectwa, koneksji, materialnych zasobów oraz niezwykłej wrażliwości i umiłowania sztuki ( poezji ), która zawsze pozwalałaby bardzo łatwo oderwać się od prozy życia i  "bujanie w obłokach". Dlaczego dokonała tak zaskakującego wyboru drogi życiowej, która przebiegała bardzo daleko od kuszącego "Raju", który miała przecież w zasięgu ręki ? Dlaczego i w jaki sposób przebiła się jednak ponad chmury ?

Ewa_moda_11.jpg

 

" Kim była ta niezwykła osoba? Przypomnijmy krótko ważniejsze fakty z jej życia1. Urodziła się 31 października 1866 roku w Miechowicach, dzisiejszej dzielnicy miasta Bytom. Była córką Huberta von Tiele-Wincklera (1828-1893) i jego pierwszej żony Waleski. Rodzina von Tiele-Winckler była właścicielem potężnego majątku ziemskiego, jak również magnatami przemysłowymi, posiadaczami jednej z największych fortun Górnego Śląska. Dzieciństwo Ewa spędziła w rodzinnym zamku w Miechowicach. Jako dziecko była istotą wrażliwą i wyczuloną na krzywdę. Gdy Ewa miała 13 lat, zmarła jej głęboko wierząca matka. Te doświadczenia oraz obserwowana przez nią ludzka niedola, szczególnie widoczna w życiu dzieci, po wewnętrznych przeżyciach doprowadziły ją w wieku 16 lat do podjęcia decyzji poświęcenia własnego życia służbie dla ludzi ubogich i cierpiących, a zwłaszcza dla opuszczonych i porzuconych dzieci.
Realizację marzeń umożliwił jej ojciec i dzięki niemu mogła zdobyć gruntowne przygotowanie pielęgniarskie i diakonijne w zakładach Bethel w Bielefeldzie (1887). Dysponując funduszami ojca mogła w 1890 roku założyć pierwszy dom opieki " Ostoja Pokoju " ( Friedenshort ) w Miechowicach. Było to przedsięwzięcie nowatorskie i bardzo znaczące dla najbiedniejszych mieszkańców Miechowic i okolic. Dzieło to szybko zaczęło się rozrastać. Powstawały kolejne domy. W samych Miechowicach ich liczba doszła do ponad 20., wliczając w to szpital i kościół ."

800_Matka_Boska_4.JPG

 

" Zanim to się jednak stało, w 1892 roku Ewa von Tiele-Winckler otrzymuje od ks. Friedricha von Bodelschwingha (1831-1910) z Bielefeld zgodę na założenie i prowadzenie własnego diakonatu - " Ostoi Pokoju". Dnia 4 września 1893 roku zostaje wyświęcona na diakonisę " jako całkowicie wolna do służby w Kościele Jezusa Chrystusa ". W 1900 roku Matka Ewa zawiązuje kontakty z angielskimi kręgami ewangelizacyjno-misyjnymi ( James Hudson Taylor (1832-1905), założyciel misji w Chinach ), co w przyszłości zaowocowało wyjazdami do Walii i Anglii i rozpoczęciem wielkiej akcji ewangelizacyjno - misyjnej w wielu krajach, mającej także charakter diakonijny. Od 1908 roku diakonat miechowicki prowadził to działo początkowo w Norwegii, a później także w Polsce, Chinach, Egipcie, Gwatemali, Indiach, Syrii, a nawet na Wyspach Salomona. "

 

Ewa_starsza_11.jpg

 

" W 1910 roku Matka Ewa rozpoczęła kolejną akcję - Domy dla bezdomych [dzieci]. Pierwszy z ich powstaje w miejscowości Podgóra koło Rościsławic, na północny wschód od Brzegu Dolnego. Na początku lat 20. XX wieku było ich już ponad 40, a w roku 1923 diakonat dysponował siecią 61 domów. Przebywało w nich 14.050 dzieci, którymi opiekowało się 538 sióstr diakonis. Początkowo Matka Ewa wykorzystywała w swoich działaniach odsetki od kapitału, dziedziczonego z majątku swych rodziców. Jednak w późniejszym czasie jej dzieło utrzymywało się z dobrowolnych darowizn różnych ludzi - bogatych i ofiarujących mało, ale z serca. Opiekę w domach dla dzieci zorganizowano według własnego, oryginalnego wzorca: podstawową grupę stanowiły " rodziny," składające się z 10.-15. dzieci w różnym wieku, pod kierunkiem " matki " -  diakonisy. Ta koncepcja stała się w przyszłości jednym z elementów reformy systemu opieki wychowawczej. Matka Ewa prowadziła również pracę wśród więźniów ( od 1907 ), wydawała czasopismo diakonatu " W służbie Króla " ( od 1913 )."

Eva_z_babciami_800.jpg

 

...  " Często w badaniach nad fenomenem pobożności chrześcijańskiej dokonuje się wartościowania różnych jej typów. Aby w sposób prosty przedstawić różnice pomiędzy pobożnością w różnych kręgach i denominacjach, dokonuje się pewnego rodzaju uproszczeń i uogólnień. Pomija się też często cały kontekst historyczny, który jest konieczny w tego typu badaniach. W takim uproszczonym sposobie widzenia ewangelicka pobożność często określana jest jako zimna, bezuczuciowa, oparta na sztywnej literze przekazu dogmatycznego. Często towarzyszą jej objawy skostnienia, brak zainteresowania potrzebami drugiego człowieka i rodząca się refleksja, że Reformacja odebrała jednak człowiekowi i społeczeństwu coś ważnego. Trudno polemizować z odczuciami osób, które tak doświadczały kontaktów z , ... być może, i tak żyjącymi - protestantami. Wydaje się jednak, że nie warto posuwać się w dyskursie w tym polemicznym kierunku. Lepiej wskazać na przypadek człowieka, który swoją postawą, przemyśleniami i czynami z ewangelickiej ars vitae (sztuki życia) uczynił prawdziwe misterium dobra, miłości i pobożności."


Siostrzyczki.jpg

 

" Przypadek Ewy von Tiele-Winckler nie mieści się w opisanych powyżej schematach. I to nie tylko w kontekście badań nad formami pobożności. Jej życie świadczy jednoznacznie o tym, że nie pasowała do żadnych schematów. Jej swoiste rozumienie sensu życia i sposobu jego osiągnięcia nie pasowało do różnego rodzaju ideologii, które przez długie lata władały środkową Europą w wieku XX. ... "

...  " Ewa von Tiele-Winckler była również poetką (napisała ponad 500 wierszy) i pisarką religijną. Zmarła 21 czerwca 1930 roku w Miechowicach, w małym drewnianym domku, w którym przeżyła ponad 20 lat. Domek ten stoi w Miechowicach po dzień dzisiejszy. "


( Ewangelik" 2003, nr 1, s. 32-46. Ks. Adam Malina ).



Bismarck_z_papieem.Jpg

 

Otto von Bismarck i Pius IX. Karykatura "Pomiędzy Berlinem i Rzymem" z 1875 roku w niemieckim piśmie satyrycznym Kladderadatsch

 

      " Kulturkampf (z niem. „walka kulturowa”) – nazwą tą powszechnie określa się wydarzenia w Cesarstwie Niemieckim, w latach 1871–1878, kiedy to kanclerz Otto von Bismarck usiłował doprowadzić do ograniczenia wpływów Kościoła katolickiego w państwie.
Dominującą pozycję w Cesarstwie Niemieckim zajmowało Królestwo Prus, które było państwem protestanckim. Bismarck postrzegał włączenie do Cesarstwa południowoniemieckich państw katolickich (zwłaszcza Bawarii) jako źródło jego potencjalnej destabilizacji. Innym powodem był fakt rywalizacji Cesarstwa Niemieckiego ze zdecydowanie katolickim Cesarstwem Austrii.
Na ziemiach polskich zaboru pruskiego kulturkampf wiązał się z zaostrzeniem germanizacji (głównie po 1878). Doprowadziło to w konsekwencji do wzmocnienia polskiego ruchu narodowego.
Dążenia Bismarcka do osłabienia Kościoła katolickiego, którego przedstawicielstwem politycznym była Niemiecka Partia Centrum, okazały się niezbyt skuteczne. Po 1878 Bismarck wszedł w sojusz z Kościołem katolickim, w celu zwalczania ruchu socjalistycznego, rozwijającego się w Europie po stłumieniu tzw. "Wiosny Ludów " ( 1848 - 1949 ). "


Hubert_i_2_ony.jpg

       Po śmierci swej pierwszej żony, Waleski, Hubert ożenił się powtórnie z Różą von Schullenburg, która była protestantką, co nie pozostało bez wpływu na dalsze losy Ewy.

      "Ewa von Tiele-Winckler ( Matka Ewa ) została wychowana w małżeństwie mieszanym, pod olbrzymim wpływem matki - Waleski ( katoliczki ) oraz ojca - Huberta ( protestanta ) , który, jak sama wspomina, był dla niej zawsze szlachetnym wzorem do naśladowania, lecz zajmował się raczej pilnowaniem interesów, niż wychowywaniem dzieci. Nie można więc mieć żadnych watpliwosci, że głęboką formację religijną odebrała ze strony swej głęboko wierzącej matki, co musiało mieć również niebagatelny wpływ na ukształtowanie się już w dzieciństwie jej niezwykłej, religijnej formy osobowości. Matkę traktuje Ewa w swoim życiu jako postać  niezwykłą : "Nigdy nie słyszeliśmy z jej ust słów twardych, oschłych albo osądzających kogoś, kto był nieobecny. Pozostała w naszych wspomnieniach jako coś najszlachetniejszego, najlepszego, jako ktoś, kto jest wzorem ludzkiego postępowania. Jej serdeczne nauki, czy ostrzeżenia, odżywały w naszej pamięci jak odległe echo wołające nas do domu, do powrotu...". O ojcu ( podobno wychowywał ją po spartańsku ) wspomina, że :  "Był człowiekiem ogromnej siły wewnętrznej i tego wszystkiego, co nosi cechy męskiej odwagi i hartu. Pod pozorną nieraz szorstkością ukrywał serdeczne, czułe odruchy swej natury. Wychowywał nas w wielkiej skromności i prostocie. Nie wolno nam było uskarżać się na cokolwiek lub okazywać bojaźni. To samo dotyczyło wszelkich odruchów słabości...".

Ewa_wiadectwo_chrztu.JPG

 

Matka Ewa, czyli : Valeska, Anna, Katharina, Adelheid, Maria, Elizabeth, Ewa von Tiele-Winckler została ochrzczona w kościele katolickim.


W opracowaniach autorów protestanckich pomija się ( co najmniej ) jeden, niezwykle istotny szczegół, a mianowicie : fakt otrzymania przez Ewę sakramentu chrztu w Kościele Katolickim oraz  otrzymanych imionach : Valeska, Anna, Katharina, Adelheid, Maria, Elizabeth, Ewa ( 29.11.1866 r. Nr w księdze chrztów : 292 MF46 EB73 - Miechowitz, St. Crucis per Canonicus Dr. Heide Pfr. zu Ratibor ). W małżeństwach mieszanych dzieci otrzymywały chrzest ( najczęściej ) w wierze matki, natomiast decyzję o przynależności do określonego kościoła, podejmowały po uzyskaniu pełnoletności - ukończeniu 18 lat.

800_Siostry_w_akcji.jpg

 

Ewa, na samym początku, postanowiła zostać zakonnicą katolicką, jednakże zabrakło już w tym czasie wsparcia jej matki - Waleski, natomiast Rosa, II. żona Huberta, była zagorzałą protestantką i wysłała ją specjalnie poza dom do znajomego pastora, aby doprowadzić do zmiany jej przynależności do koscioła katolickiego, na kościół protestancki. Po powrocie nie zmieniła jednak  swych zapatrywań, więc macocha powtórzyła proces formacji, przy czym, za drugim razem, Ewa ostatecznie pogodziła się ze wszystkim, tym łatwiej, że uzyskała natychmiast stanowisko przełożonej sióstr - protestanckich diakonis, z pominięciem obowiązującego stażu i rozłożonego w czasie procesu awansu ( Józef Bonczol - archiwista Kurii Gliwickiej ).

800_Zdjcie_z_ksiki.JPG

 

     A trzeba przyznać, że warto tę postać poznać dokładniej, bo niezbyt często mamy okazję w życiu spotkać tak wyjątkowy przykład  wzorowo i tak dogłębnie ukształtowanej  ludzkiej osobowości. Jest dzisiaj postacią niemal zapomnianą  a już z pewnością, niedocenianą. Tylko z pozoru sprawiała wrażenie osoby prostej i niepozornej, gdy tymczasem  jak się okazuje w działaniu, potrafiła zadziwiać szaloną dynamiką i pracowitością, będąc jednocześnie świetnie zorganizowaną i niezwykle odporną na przeciwności losu.  Prawie niewykonalne stają się próby opisu  jej niezwykle bogato uformowanego wnętrza, którego prawdziwie poetycka  forma zawiera delikatną, koronkowo ukształtowaną wrażliwość, która okazała się również niezbędna do odkrywania w życiu prawdziwych i najgłębszych wartości :  
dosłownie i wprost rozumianego, ludzkiego dobra oraz otaczającego nas boskiego piękna.
       Dobro najwyższe dostrzegała w każdym człowieku a szczególnie w tym ukrzyżowanym przez los, natomiast piękno, nie tylko pośród parkowej zieleni, ale nawet w otoczeniu mgieł i dymów swojego fabrycznego Śląska. Godna podziwu jest jej ewangeliczna prostota, dobroć i bezinteresowność, nastawiona wyłącznie na niesienie pomocy ludziom, będącym w jakiejkolwiek potrzebie ( nie tylko materialnej ). Bez fanfar, żadnych orkiestr ( fanfar ), widzimy tylko ciche, spokojne, ale świetnie zorganizowane, metodyczne  i niezwykle skuteczne działanie.

Ewa_dzieci_w_trumienkach.JPG

Dzieci w trumienkach ( ciężka praca, poświęcenie, patologie społeczne, tragiczna sytuacja porzucanych dzieci ).

Matka Ewa lubiła posługiwać się krótkim wierszem - hasłem, które stanowiło klucz do jej samozrozumienia, często powtarzała:


    Ja i moje życie
    W tym świecie nic nie znaczą,
    Miłości godne tylko,
    Co Chrystus dać mi raczył.

800_Eva_i_dzieci_-_wycieczka.jpg

 

     W całym procesie i kontekście dokonywania życiowych wyborów przez Ewę, niezwykle łatwo rozpoznajemy jej spontaniczną gotowość niesienia niezwykle skutecznej  pomocy ludziom nieszczęśliwym, społecznie odrzuconym, biednym, chorym, zagubionym i bezradnym. Całym swoim życiem udowadniła, że zawsze najbardziej istotne jest konkretne działanie w kierunku ściśle określonego, szlachetnego celu, natomiast przynależność do jakiejkolwiek grupy religijnej stawiała zawsze i  zdecydowanie na dalszym planie.
     Współczesnym trudno się z tym faktem pogodzić. Protestanci próbują ze sporym trudem znaleźć usprawiedliwienie dla jej żywiołowego poddania się Woli Bożej oraz podejmowanych ryzykownych przedsięwzięć, nie zawsze do końca zbilansowanych finansowo oraz dopiętych organizacyjnie, a umotywowanych jedynie spontanicznym odruchem serca. Natomiast katolicy, sprawiają wrażenie odrzuconych i naburmuszonych, ponieważ Ewa przeszła na protestantyzm i opiekuńcze, fundamentalne dzieło swojego życia, tworzyła jako diakonisa protestancka. Tego rodzaju wrażenie można odnieść podczas przypadkowych i nieoficjalnych kontaktów z każdą ze stron. 

      Protestanci nadal pomijają milczeniem fakt chrztu Ewy w Kościele Katolickim oraz późniejszej zmiany jej przynależności do kościoła katolickiego na protestancki, natomiast katolicy doceniają świętość jej życia oraz szlachetne czyny, ale nie potrafią dostrzec w niej osobowych i bezcennych cech przypisywanych świętej, bo jakże byłoby to możliwe ( ich zdaniem ) w przypadku protestantki.  Stąd nie zaskakuje wypowiedź Ks. Wolfgang'a Globisch'a,  który w jednej ze swych wypowiedzi podkreślił, że gdyby Matka Ewa była ( ... pozostała )  katoliczką, to  już pewnie uznana byłaby za świętą. "

800_eva11.jpg

 Motywację do działalności społecznej odkrywamy również w bezpośredniej wypowiedzi Matki Ewy :  "W niepewności wewnętrznej, jaką wówczas przeżywałam, zobaczyłam nagle (czego do tej pory nie dostrzegłam tak intensywnie, jak teraz) całą tragedię prostego ludu mojej ojczyzny, mojej górnośląskiej ojczyzny! Nagle zrozumiałam po co żyję! Tyle przecież było dla mnie pracy! Zrozumiałam, że Jezus szukał mnie i znalazł do określonego celu, a tym celem była służba dla ludu mojej ojczyzny... "
Swój cel skonkretyzowała później następująco: "Już we wczesnej młodości uczył mnie Duch Boży kochać biednych i wzbudził we mnie pragnienie, abym powierzone mi dobra uważała jedynie za pożyczone i możliwie jak najwięcej z nich udzielała bliźnim"

Wówczas powstał wymowny wiersz, będący niezwykle poetycką formą ślubowania Matki Ewy :

                                        "Ludu mojej Ojczyzny".

    Ludu mojej Ojczyzny, wśród dymów i mgły
    Tobie chcę być wierna po kres moich dni.
    Oddaję ci me serce i całe swe życie,
    Me siły i moją miłość chcę ci dać całkowicie.

    Twoją chcę być zawsze, po kres moich dni,
    Ludu Ojczyzny mojej, wśród dymów i mgły!
    Ojcze Niebieski, Tyś słyszał me słowa,
    Wiesz, że wypełnić je jestem gotowa.

    Tyś dał mi pragnienie, daj też błogosławieństwo,
    By dzieło mojego życia odniosło zwycięstwo.
    Pozwól mi wiernie służyć po kres moich dni
    Ludowi mojej Ojczyzny, wśród dymów i mgły!

800_eva7.jpg

 

Ewa_nowe_inwestycje.JPG

Nowe inwestycje ( rozbudowa obiektów, funkcjonalność oraz alegoryczne elementy wystroju ),

 

 

800_Eva_12.jpg

      Działania Matki Ewy były autentycznym i niezwykłym pasmem sukcesów, zarówno dla niej, jak i przede wszystkim, zbiorem indywidualnych sukcesów życiowych jej podopiecznych. Sama nie oczekiwała żadnej formy uznania, wskazując w jednym ze swych wierszy, co naprawdę ... jest ważne :

    Nie o to chodzi, aby być szczęśliwym,
    lecz by uszczęśliwiać innych.
    Nie o to chodzi, by być kochanym,
    lecz by kochać i być dla innych błogosławieństwem.
    Nie o to chodzi, by samemu używać,
    lecz by udzielać innym.
    Nie o to chodzi, by się w życiu przebijać,
    lecz by zapierać się siebie.
    Nie o to chodzi, by życie zdobyć,
    lecz by je utracić.
    Nie o to chodzi, by szukać własnego zadowolenia,
    lecz by znajdować swoje zadowolenie w zadowalaniu innych.
    Nie o to chodzi, by Bóg czynił naszą wolę,
    lecz byśmy Jego wolę czynili.
    Nie o to chodzi, byśmy długo żyli,
    lecz o to, by życie nasze posiadało właściwą treść.
    Nie o to chodzi, co ludzie o nas myślą i mówią,
    lecz o to, czym jesteśmy przed Bogiem.
    Nie o to chodzi, co czynimy,
    lecz o to, jak i dlaczego czynimy

 

 

eva14.jpg

 

      Trudny, ale zaskakująco dojrzały i niezwykle ekumenicznie brzmiacy tekst, który jasno definiuje szeroko rozumiane pojęcie "Kościoła Wiernych", który tworzą osoby znajdujące się w różnych miejscach na świcie, rozproszone, żyjące w różnych warunkach, stanach, zawodach i wyznaniach oraz tworzą prawdziwą społeczność dzieci Bożych - Bożą rodzinę połączoną więzami miłości. To oryginalne zawarte jest w wierszu :

    Oto Kościół w Duchu narodzony,
    Z całego ludu powołany do życia,
    Uświęcony pasterską laską samego Chrystusa,
    Czy z Rzymu, czy z Wittenbergi,
    Czy tu, czy tam, służą mu w ukryciu
    Członki jednej owczarni. Razem!

    Oto świątynia, którą on mieć pragnie:
    Serce, czczące Go w Duchu w prawdzie
    Tam gdzie ofiara całopalna na ołtarzu,
    Gdzie święta miłość wszystkie członki spoi,
    Gdzie tu i tam jednoczy się
    U tronu Boga zbawiona owczarnia.

    A kiedyś, w wielki Dzień Jasności,
    Wszyscy, którzy w Duchu i prawdzie Miłowali Zbawcę,
    Zbiorą się w jedno i ujrzą, że są jednością.
    Podejdą z miejsc oddzielonych dotąd barierami,
    Wolni od ziemskich słabości, win i brzemion,
    I wejdą do wiecznej chwały.

    O Una Sancta! Kościele święty,
    Obmyty krwią, wybrany i bez skazy.
    Jakże lśnisz w świetle Przemienienia!
    Co było ziemskie, odeszło.
    Teraz pieśń chwały rozbrzmieć może
    Śpiewana jednym głosem przed Obliczem Króla !

400_eva8.jpg

 

Matka Ewa pozostawiła po sobie testament duchowy, mając nadzieję, że znajdzie szerokie grono naśladowców :

 

 "Ponieważ nie wiem czy będzie mi jeszcze dane wypowiedzieć kilka moich próśb i życzeń, czynię to w takiej formie. Przede wszystkim leży mi na sercu, by wszyscy członkowie "Ostoi Pokoju", począwszy od zwierzchnictwa, a na najmłodszych współpracownikach kończąc, byli pod wyłącznym Bożym kierownictwem w Jezusie Chrystusie, tak aby wszystko co ludzkie, wyniosłe i wspaniałe ugięło się przed Jego Majestatem i aby wszyscy byli ożywieni jedynym pragnieniem: wykonania Jego woli i wypełniania Jego rozkazów.
Jeżeli w takim duchu pozostawać będzie kierownictwo "Ostoi Pokoju", wówczas nie będą tu miały dostępu owe niszczycielskie siły, jakie zawsze towarzyszą sporom o władzę i pierwszeństwo. Tylko wówczas będzie Panu oddawana chwała, która się wyłącznie Jemu należy.
Po drugie, moim usilnym życzeniem jest, aby "Ostoja Pokoju" również w czasach przyszłych miała zawsze otwarte drzwi i serce dla wszelkiej ludzkiej niedoli i by każdy, kto znajduje się w jakiejś ziemskiej potrzebie, czy to natury fizycznej czy duchowej, znajdował tutaj radę, pociechę, pomoc, a jeśli to jest potrzebne i możliwe, również przyjęcie i schronienie. Nigdy nie powinien duch świeckiego wyrachowania czy ludzkich kalkulacji brać górę nad świętym impulsem miłości Jezusowej. Byłby to bowiem początek najpierw wewnętrznej jego śmierci, a później i zewnętrzny upadek naszego dzieła.
Im mniej znaczące, im bardziej opuszczone, im bardziej potrzebujące pomocy, im nieszczęśliwsze będzie jakieś ludzkie stworzenie, tym większe będzie mieć prawo do miłości, a również przyjęcia w "Ostoi Pokoju" i w placówkach jej działania, jeśli tylko miejsce na to pozwoli. Nigdy nie może tu zabraknąć wielkodusznej chęci pomocy. Również ci ludzie, którzy zechcą zatrzymać się wśród nas na okres przejściowy, czy to dla wewnętrznego podbudowania, czy przygotowania się do przyszłej pracy dla Pana, choćby później nie zamierzali być naszymi współpracownikami powinni znaleźć tutaj życzliwe przyjęcie. Bezinteresowna, nieegoistyczna miłość powinna być praktykowana w "Ostoi Pokoju" i w zasięgu jej działania"

400_eva9.jpg

 

Przykład niezwykle poetyckich życzeń urodzinowych, sformułowanych przez Matkę Ewę :


    Czego ci życzyć w dniu urodzin?
    Pokoju głębi wśród ucisków świata
    i cichej siły, w dzień próby odpornej.
    Miłości, co pochyla się nad nędzą brata,
    Pokory, przed Bogiem ukorzyć się zdolnej.
    Radości, co potrafi i wśród smutków chmury
    Przebijać się zwycięsko jak promienie słońca.
    Odwagi, której nie zmogą nawet trudów góry,
    Gotowej do ofiary, nawet krwi gorącej.
    Cierpliwości niezłomnej i niewyczerpanej,
    Co znosi słabości bliźnich, a nawet ich winy.
    Wiary, co jak orzeł wzbija się skrzydłami,
    Docierając do nieba, i sprawia, że czyny,
    Co są niemożliwe, będą możliwymi!

Ewa_Trumna_i_grb.jpg


Na grobie Matki Ewy znajduje się prosty napis: Ancilla Domini - Służebnica Pańska.

 

W tych słowach najpełniej streszczała się jej odpowiedź o umiejętność właściwego życia. Stanowiła niebywałe połączenie wszystkiego, co może być dobrego w człowieku z darami, które od Boga można otrzymać. Bo chciała zostać prawdziwą służebnicą Pańską.

    Gdym u stóp tronu trwała w nabożnym skupieniu,
    Głos Majestatu usłyszałam,
    Co wołał mnie po imieniu.
    "Oto jestem, mój Panie" -
    Ustami szepnęłam drżącymi,
    A On mi dał nowe imię:
    Ancilla Domini!

    I odtąd czuję się związana
    Służyć Mu całą mocą,
    Gotowa na znak Pana
    Iść za Nim, czy dniem, czy nocą.
    A święte to polecenie,
    Które mi Pan mój zlecił,
    Kieruje moim chceniem
    I nic go już nie zmieni:
    Ancilla Domini!

    Na wszystkich życia drogach,
    Gdziekolwiek wypadnie mi iść,
    Dzień po dniu będzie to dla mnie
    Jak najcenniejszy zysk.
    W radości i cierpieniu,
    Wśród pracy, w utrudzeniu
    W sercu wesoło mi brzmi:
    Ancilla Domini!

800_Sister_Eva.JPG

 

400_ksika_Ewy_1.JPG

 

Eva_drabina_315_-_475.jpg

     Spotykamy na rynku kilka wydań pamiętników Matki Ewy, których zapisy pozwalają nam jeszcze dokładniej przyjrzeć się tej niezwykłej Osobie, jak również zwrócić uwagę na przyjętą motywację dla tak szlachetnych i miłosiernych działań (czasem spotykane bywa również wydanie polskie ).
      Miłosierdzie jest aktywną formą współczucia, wyrażającą się w konkretnym działaniu, polegającym na bezinteresownej pomocy. Samo współczucie, nie przekładające się na działanie, miłosierdziem jeszcze nie jest ( termin  wywodzi się z Biblii ).
      Całe swoje życie poświęciła Matka Ewa czynom na wskroś miłosiernym, a więc stanowi tym samym doskonały przykład ich niewymiernej wartości w życiu społecznym, gdzie przełożyły się na bardzo konkretną i efektywną działalność opiekuńczą nad porzuconymi dziećmi, pomoc medyczną, edukację zawodową ludzi młodych oraz ich praktyczne przygotowanie do dorosłego życia, jak również opiekę nad ludźmi starszymi.
      W kontekście Roku Miłosierdzia, przykład Matki Ewy jest niczym nie zastąpiony, a więc i niemożliwy do pominięcia, ponieważ doskonale komponuje się z jego treścią.

 

Od 8 grudnia 2015 r. do 20 listopada 2016 r. potrwa w Kościele katolickim Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia Bożego.


" Zapowiedział to Ojciec Święty Franciszek w trakcie nabożeństwa pokutnego, któremu przewodniczył 13 marca w Bazylice św. Piotra w Watykanie. - Drodzy bracia i siostry, często myślałem o tym, jak Kościół może uczynić jeszcze bardziej oczywistym swe posłannictwo bycia świadkiem miłosierdzia. Jest to droga, która rozpoczyna się od nawrócenia duchowego. I dlatego postanowiłem ogłosić Jubileusz Nadzwyczajny, którego ośrodkiem będzie Miłosierdzie Boże. Będzie to Rok Święty Miłosierdzia. Chcemy przeżywać go w świetle słów Pana: «Bądźcie miłosierni jak Ojciec wasz jest miłosierny» (Łk 6, 36) - powiedział papież."

800_Ostoja_Pokoju.jpg

Pierwszy domek Matki Ewy ( Ostoja Pokoju ) został zbudowany w 1902r.


        U wejścia na odrzwiach widnieje napis: Własność Jezusa Chrystusa. Matka Ewa, jak sama wyznała, zmęczona wielkimi domami i zakładami, chociaż mogła zamieszkać w pałacu, jednak zamieszkała w tym drewnianym domku jako biedna wśród biednych. Na parterze mieścił się m.in. punkt ambulatoryjny dla miejscowej ludności, na poddaszu znajdowała się niewielka prywatna część mieszklna. W tym domku dokonała swoich dni ziemskiej pielgrzymki i owocnej, błogosławionej służby dla Pana.
        Obecnie zrealizowany został projekt Szlaku Matki Ewy, dzięki współpracy i inicjatywie ks. Jan Kurko, proboszcza parafii Ewangelicko-Augsburskiej z Miechowic, ks. Bartosza Podhajeckiego, proboszcza miejscowej parafii, oraz radnego miasta, Pana Michała Staniszewskiego, który znakomicie przybliża zwiedzającym postać Matki Ewy oraz efekty jej niezwykłej służby społecznej ludziom w potrzebie.
       Za kościołem znajdują się stara plebania i mały cmentarz, na którym chowano siostry - tam też, w grobie z napisem "Ancilla Domini (Służebnica Pańska ) 1866-1930" spoczywa Matka Ewa.

 

800_Ewa_i_Wyspa_Wielkanocna.JPG

Posiadłość rodzinna w Mosznej była miejscem niezwykle cenionym przez Matkę Ewę.

 

800_Ewa_Muterliczka.JPG

Matka Ewa swobodnie posługiwała się językiem polskim, którego się nauczyła, aby mieć znacznie lepszy kontakt ze swymi, śląskimi podopiecznymi.

 

800_paac_Miechowice.jpg

Pałac von Tiele-Wincklerów w Miechowicach, który wybudował Ignacy Domes, ojciec II. żony Franciszka von Winckler,  Marii Aresin z d. Domes

 

800_Paac_z_oran_historia.jpg

Pałac w Mosznej z okresu, gdy posiadłość odwiedzała Matka Ewa.

 

800_eva2.jpg

PRAWDZIWA RADOŚĆ - OSTOJA POKOJU I SZCZĘŚCIA

 


Co pozostało do dzisiaj z okresu działalności Matki Ewy ?


800_Ostoja_dzisiaj.jpg

800_Ostja_Pokoju_szyld.JPG

600_Folder_z_Miechowic.jpeg

800_Ruina_paacu_Wincklera.jpg

 

Reszta, po zburzonym w okresie powojennym pałacu neogotyckim, wybudowanym przez Ignecego Domes.

Grb_Matki_Ewy_I.JPG

Grób Matki Ewy.

 

Ancilla_Domini_I.jpg

SŁUŻEBNICA PANA

 

600_grb_-_symbol.jpg

Wspólna mogiła na dawnym cmentarzu, upamiętniajaca zmarłych ( głównie dzieci ) z Ostoi Pokoju.

 

 CO POZOSTAŁO W MOSZNEJ ?

 

Tematyka działalności Matki Ewy oraz jej pobyt w Mosznej, bywa zauważany, ale nie jest traktowany w sposób należyty i stąd fatalne próby przetworzenia tej szlachetnej postaci na ... "atrakcję turystyczną".

800_tekst_wyspa_Wielkanocna.JPG

800_tekst_o_Ewie_z_folderu.JPG

Najmłodszą córką Waleski i Huberta była Klara, a nie ( o dwa lata starsza ) Ewa. Wyspa Wielkanocna była dla Matki Ewy, przede wszystkim, miejscem modlitwy. Opis działalności Matki Ewy jest nazbyt lakoniczny i błędny ( domów opieki było 61, a nie 40 i trafiali do nich wszyscy ludzie wymagający pomocy, bez względu na narodowość, wyznawaną religię, czy status społeczny - zawsze na pierwszym miejscu stawiany był Człowiek ! ).

 

 

Przed mostkiem, prowadzącym na Wyspę Wielkanocną, umieszczono miniaturową figurkę Matki Ewy, siedzącej na ławeczce ( jako diakonisy, przystrojonej ... koralikami ( ?! ).

800_Matka_Ewa_caa_A.JPG

 

800_Matka_Ewa_bez_gowy_B.JPG

W bardzo krótkim czasie postać Matki Ewy została poważnie uszkodzona, a następnie zdemontowana. Tym sposobem zniknął ostatni materialny ślad, który przypominał o jej pobycie w tym malowniczym i wyjątkowo ulubionym przez siebie miejscu.